Cześć, nazywam się Magda Dołęgowska 

Jako dziecko na pytanie, kim chcę zostać, odpowiadałam, że chcę mieszkać i pracować na wsi. Coś mi z tego zostało, bo przyroda mnie woła i poza fotografią uwielbiam jazdę konną, aktywne spędzanie czasu na łonie natury i poznawanie nowych miejsc, najchętniej poza utartym szlakiem. 

Jestem typem osoby, która nie usiedzi przy hotelowym basenie dłużej, niż 20 minut, za to chętnie spędzi 10 godzin na pieszych wędrówkach. W zasadzie niezwykle rzadko odpoczywam w hotelu – moje serce zdecydowanie należy do kempingów i gospodarstw na skraju niczego. Moim wyjątkowym miejscem na Ziemi jest Teneryfa, na którą marzę, by kiedyś wrócić. Wierzę w ludzi i ich dobre intencje i kocham zwierzęta.

Mieszkam w Białymstoku razem z mężem i dwuletnim synkiem. Wspólnie odkrywamy świat na nowo, przeglądając go w dziecięcych pełnych zachwytu oczach. Wiem, że zmienia to również  – na lepsze – mój sposób patrzenia przez wizjer aparatu.

dlaczego fotografia?

Moimi pierwszymi modelami, jeszcze za czasów nastoletnich, były konie – to właśnie te zwierzęta namiętnie fotografowałam, gdy tylko nadarzyła się okazja. Urzekało mnie ich posągowe piękno, ruch, relacje; godzinami mogłam obserwować stado na pastwisku, czekając na wyjątkowe momenty. 

W początkowym okresie studiów aparat niemal całkowicie odłożyłam na półkę – wtedy planowałam zrobić poważną karierę prawniczą. Po kilku latach pasja wróciła ze zdwojoną siłą; kupiłam nowy sprzęt i po niedługim czasie, nieco przypadkiem, wykonałam mój pierwszy reportaż ślubny. Wnikanie w wydarzenia dnia z uwagą i skupieniem, jednoczesne dokonywanie ich (również artystycznej) interpretacji i budowanie niebanalnego kadru – te zadania, które miałam przed sobą jako fotograf ślubny, mnie zachwyciły.

Wiedziałam, że ślubna fotografia reporterska jest tym, czym chciałabym zająć się na poważniej. Los zaczął stawiać na mojej drodze kolejne wspaniałe osoby gotowe powierzyć mi wykonanie tej jakże ważnej pamiątki.

W pewnym momencie dalsze łączenie pracy zawodowej z fotografią stało się niemożliwe. Na moje szczęście, wybór właściwej ścieżki okazał się prostszy, niż przypuszczałam. W 2020 roku, w samym środku pandemii, postawiłam wszystko na jedną kartę i założyłam firmę fotograficzną. Dziś jestem w miejscu, w którym łączę w swojej pracy wszystko to, co cenię sobie najbardziej – autentyczność, ulotność, piękno i emocje. 

Fotografowanie historii dwójki zakochanych w sobie ludzi i ich rodzin, ubieranie tego, co widzę, w intrygujące kadry i ciepłe kolory, tworzenie ponadczasowej pamiątki, która wzbudzi emocje za każdym razem, gdy po nią sięgnięcie – to mój napęd i iskra, która rozpala pasję do wykonywanej pracy wciąż na nowo.

CO MOGĘ DLA WAS ZROBIĆ?

Fotografia ślubna stanowi serce mojej pracy, łączy w sobie jednak tak zróżnicowane elementy, że daje mi silne zaplecze do realizowania się również w innych tematach fotograficznych.

Zamiłowanie do reporterskiego stylu pracy i ubierania ułamków sekund w niepowtarzalne kadry zaprowadziło mnie do sesji w stylu lifestyle – naturalnych, pełnych emocji spotkań, podczas których pokazuję Was i Waszą codzienność. Wykonuję sesje rodzinne, ciążowe, noworodkowe i portretowe, wyjątkowym uwielbieniem darzę sesje z końmi i Waszymi zwierzętami. Pracuję w plenerze, Waszych domach, klimatycznych kawiarniach i apartamentach czy studiach fotograficznych z naturalnym światłem. Stawiam na swobodę i prawdziwość, nie ustawiam na baczność. Zawsze powtarzam, by sesję traktować jako randkę, spacer, czas na zabawę z dzieckiem, relaks, odprężenie. Nie ma u mnie miejsca na robienie tego, w czym nie czujecie się prawdziwi.

Jeśli czujesz, że podobnie odbieramy świat i chciałabyś wspólnie stworzyć wspaniałą historię – koniecznie odezwij się do mnie!

Fotograf nie przestaje widzieć, nie przestaje kadrować, nie włącza się i nie wyłącza jak aparat. Jest fotografem przez cały czas.
– Annie Leibovitz